JAK BYĆ IDEALNĄ MAMĄ?
Jak być idealną mamą?
Żyjemy w ciekawych czasach. Z każdej strony atakowane jesteśmy obrazami idealnych kobiet – mam z perfekcyjnym makijażem, dopiero co zrobionym manicure, doskonałą sylwetką. Nic dziwnego, że tuż po ciąży, nie wyglądając jak z okładki Vogue, taki widok budzi w nas frustrację. Bo przecież my tak nie wyglądamy, nasz rzeczywistość jest inna. Do tego, sądząc, że dobra mama to taka, której dzieci są grzeczne, dom lśni czystością, obiad jest ugotowany na czas, a ona uśmiecha się od ucha do ucha, popadamy w jeszcze większe zniechęcenie.
Jak w dzisiejszym świecie być mamą idealną? To pytanie bardzo często trapi młode kobiety zaraz po urodzeniu dziecka. Starają się za wszelką cenę godzić obowiązki domowe z opieką nad dzieckiem. Niestety bardzo często swoim kosztem. Odkładają swoje potrzeby na później lub co gorsze – w ogóle ich nie zauważają.
W wiecznej pogoni za szczęściem
Żyjemy w czasach nastawionych na konsumpcjonizm. Czasach, w których ciągle gonimy za szczęściem, zamiast odnajdywać je w sobie i wokół siebie. Nie doceniamy małych, codziennych wydarzeń. Nasze dzieci obserwując nas na co dzień, nie tylko uczą się jak egzystować, ale przejmują również nasze wartości, zachowania i wypowiadane sentencje. Uczą się właśnie poprzez obserwacje osób im najbliższych, czyli m.in. swoich kochanych mam.
Na warsztatach, które prowadzę, kobiety często pytają mnie, jak połączyć rolę matki, żony i kobiety pracującej – tak, by jednocześnie nie zatracić w tym wszystkim siebie, swoich potrzeb i wartości. Niejednokrotnie pada pytanie: jak być idealną mamą? Przez długi czas sama zadawałam sobie to pytanie i dziś chciałam podzielić się z Wami moim doświadczeniem.
W życiu nie chodzi o to, aby być perfekcyjnym. Brzmi zaskakująco? Gdy już zaakceptujemy ten fakt, otworzy się przed nami droga ku wolności, ku spełnieniu i ku radości z życia. Nie będzie to droga usłana różami. Momentami będzie wymagająco i trudno, zachęcam jednak do podjęcia wysiłku i wyruszeniu w podróż ku byciu szczęśliwą i spełnioną mamą. Celowo nie napisałam w podróż do szczęścia, szczęście nie jest bowiem stacją docelową. Szczęście to sposób podróżowania. To proces. To droga. Szczęście to decyzja, którą możesz podjąć tu i teraz. Nie bez powodu mówi się, że życie jest prezentem, a szczęście jest wyborem.
Chciałabyś spróbować zmienić myślenie, ale nie wiesz, czy dasz radę? Czy znajdziesz czas? Czy wytrwasz? Czy jesteś godna, gotowa, czy możesz? Zapraszam Cię do podjęcia wyzwania, bo inwestycja w siebie jest jedną z najlepszych, na jakie możesz się zdecydować. Tak, napotkasz wiele trudności, niejednokrotnie wiatr może wiać Ci w oczy. Pamiętaj wtedy, że nawet jak: „nie mamy wpływu na wiatr, to mamy wpływ na to, jak ustawimy żagle[1]”. Nie ma sytuacji bez wyjścia.
[1] Andreas Pflüger, pisarz, autor słuchowisk radiowych i sztuk teatralnych oraz jeden z najbardziej znanych niemieckich scenarzystów telewizyjnych i filmowych.
Moje złote zasady
Jeśli chcecie poznać 7 złotych zasad, dzięki którym uważam, że jestem wystarczająco dobrą mamą, kobietą, partnerką i przedsiębiorcą, zapraszam do lektury. I uwaga – nie jestem idealna w żadnej z tych ról i nie jest to już moim celem. Choć sięgając wstecz kiedyś było ☺. Teraz patrząc w lustro, widzę twarz spełnionej kobiety, która kocha, akceptuje siebie i z entuzjazmem przyjmuje to, co przynosi jej każdy dzień.
Prawda jest taka, że czasy, w których się wychowywaliśmy nie sprzyjały budowaniu poczucia własnej wartości i wiary we własne możliwości. Komunikaty typu: „dzieci i ryby głosu nie mają”, „złość piękności szkodzi”, „uspokój się” skutecznie odebrały poczucie sprawczości nie tylko dzieciom. Skutki tego odczuwają dorosłe, dojrzałe osoby. Praca nad tymi kwestiami i zagadnieniami jest często procesem wymagającym czasu, ćwiczeń i przede wszystkim decyzji o zmianie. Od czego zatem zacząć? Twoja droga zależy od Ciebie i Twoich decyzji. Chętnie natomiast podzielę się z Tobą tym, co zadziałało u mnie.
1.Zdefiniowanie swoich wartości i wyznaczenie celu
Zaczęłam od zdefiniowania moich 7 wartości i wyznaczeniu życiowego celu, ponieważ jak powiedziała Jodie Foster: „Nie ma nic piękniejszego niż znalezienie swojej drogi, bo bez celu możesz co najwyżej biegać w miejscu. Twoja ścieżka jest obok Ciebie cały czas, czeka, aż zapukasz do jej drzwi. Ta ścieżka nie należy do Twoich rodziców, ani nauczycieli. Twoja ścieżka to Twoja postać, która definiuje się coraz bardziej każdego następnego dnia”. Trudno będzie nadać odpowiedni kierunek swojej egzystencji bez refleksji nad tymi kwestiami. Dopiero znając swoje wartości, możliwa będzie egzystencja w zgodzie z nimi i z samą sobą. Nie wiedząc, co ma znaczenie, jesteśmy jak dzieci we mgle: bezradne, zniechęcone, może nawet zdesperowane. Znając swoje wartości łatwiej również odnosić się do oczekiwań, które inni mają wobec nas.
2. Pozwolenie sobie na błędy
Kolejnym ważnym aspektem jest dawanie sobie prawa do popełniania błędów, wyciągania z nich wniosków i czerpania z nich nauki. BŁĄD definiowany jest jako niewłaściwe posunięcie. Co ważne, to samo zachowanie może być przez kogoś postrzegane jako właściwe a przez inną osobę wręcz przeciwnie. Łagodność i wyrozumiałość w stosunku do tego, co i jak robimy, przyzwolenie sobie na pomyłki, może być dla nas trampoliną i doskonałym punktem wyjścia. Odkrywcy, naukowcy,nobliści niejednokrotnie podejmowali kolejne próby, jeszcze raz i jeszcze raz, wychodząc z każdej przegranej walki z bardziej lub mniej podniesioną głową. Gotowi do kolejnej próby sił. Musimy pamiętać, że przegrana bitwa nie oznacza jeszcze przegranej wojny. Akceptacja i dopuszczenie do siebie myśli, że może mi się nie udać, jest doskonałym punktem wyjścia. Warto zapamiętać słowa Nelsona Mandeli, który powiedział: Ja nie odnoszę porażek, wygrywam albo się uczę.
Dlatego też tak bliska jest mi Pozytywna Dyscyplina i jej hasło: BŁĘDY TO DOSKONAŁA OKAZJA DO NAUKI. Z jednaj strony jest to pozwolenie dziecku na podejmowanie prób, z drugiej strony jest to pozwolenie mamie na bycie nie-idealną.
3. Stawianie granic
W dzisiejszym świecie, gdy stale trafiają do nas prośby z różnych stron: od szefa, od męża, od dzieci, od bliższych i dalszych znajomych, umiejętność stawiania granic jest wręcz niezbędnym elementem do wprowadzenia każdego dnia. Zastanawiasz się dlaczego? Doba dla każdego ma 24 godziny i niezależnie od tego, jak bardzo będziesz się starała, tego nie da się zmienić. Realizując wymagania wszystkich wokół i odhaczając na liście kolejne zadania do wykonania, łatwo wpaść w „pędzący kołowrotek”. Problem tkwi w tym, że jeśli sama nie zadbasz o siebie i nie wyznaczysz granic, nikt za Ciebie tego nie zrobi, a oczekiwania w stosunku do Ciebie będą rosły. Znam doskonale osoby, które latami funkcjonują w takim schemacie. Bez zastanowienia się nad tym, czego tak naprawdę pragną. Niestety, doświadczenie pokazuje, że wcześniej czy później przychodzi zrezygnowanie, frustracja czy wręcz niechęć do życia. Dlatego zapraszam Cię do refleksji w tym temacie i ustalenia swoich granic. A jeśli wątpisz w to, że jest to możliwe, uważasz, że nie dasz rady odmówić, że nikt Ci nie pokazał jak to robić, dobra wiadomość jest taka, że wszystkiego można się nauczyć. Na naukę nigdy nie jest za późno. Potrzebna jest tylko Twoja decyzja.
4. Bycie asertywnym
Zanim zaczniemy, warto zgłębić tajniki bycia asertywnym. Co to za postawa? To coś więcej niż odmawianie i mówienie „nie”. Asertywność to umiejętność wyrażania swoich potrzeb, uczuć i emocji, bez intencji ranienia innych osób. Sformułowanie: ”bez intencji” dopuszcza taką ewentualność, że nasz rozmówca poczuje się rozzłoszczony, urażony lub zagniewany. Nie masz bowiem wpływu na to, jak druga osoba zinterpretuje Twoją odmowę. Masz jednak znaczący wpływ na to, co i jak powiesz lub zrobisz. Często pokutuje w nas błędne przeświadczenie, że jak będziemy pomocni, poświęcający się dla innych, to wówczas oni nas docenią i będą nas darzyli sympatią. Nic bardziej mylnego. Paradoksalnie, gdy sama zaczniesz szanować siebie, inni ludzie też zaczną tak robić. Oczywiście, może zdarzyć się tak, że asertywna postawa sprawi, że stracisz kilka koleżanek, bo nie będziesz już na każde ich zawołanie. Zastanów się jednak, czy utrata takich znajomości nie będzie dla Ciebie korzystna. Niejednokrotnie mówiąc „tak” komuś, mówimy „nie” sobie. Pasują tu idealnie słowa Rudolfa Dreiukursa, jednego z prekursorów Pozytywnej Dyscypliny: Zmieniamy całe nasze życie i podejście otaczających nas osób poprzez zmianę samych siebie. I ja podpisuję się pod tym zdaniem w 100%.
5. Pozwolenie sobie na odczuwanie tego, co się naprawdę czuje
„Nic się nie stało”, „nie ma powodów do złości”, „nie płacz” – jeśli od najmłodszych lat nasz mózg skazany był na tego rodzaju komunikaty, trudno się dziwić, że w dorosłym życiu, same niejednokrotnie nie wiemy, o co nam tak naprawdę chodzi. Tłumienie uczuć i nie nazywanie emocji wpływa negatywnie na nasze zdrowie psychiczne i fizycznie. Zdarza się, że zajadamy stres, tłumimy w sobie smutek. Bagatelizujemy i odpychamy od siebie emocje. Często zapominamy o tym, że mogą one powrócić w postaci wielu chorób. Dopiero wizyta w szpitalu lub tragedia bliskiej osoby uświadamia nam, że najwyższa pora zadbać o siebie. A gdyby tak postawić na prewencję i nauczyć się na bieżąco dawania upustu emocjom?
Często kategoryzujemy emocje na dobre i złe, co jest podstawowym błędem. Emocje to nasz drogowskaz. Wszystkie, bez wyjątku, są ważne i potrzebne. Złość chroni nas, informując, że nasze granice zostały naruszone. Od nas zależy jak ją wyrażamy. Złość nie jest zła. Nieakceptowalne mogą być natomiast zachowania pod jej wpływem. Płacz może mieć właściwości uzdrawiające, oczyszczajcie i budujące. Wyrażanie i uświadamianie sobie swoich własnych uczuć pozwala nam na bycie wolnym i przynosi ulgę. Dlatego warto pozwolić sobie na odczuwanie całego spektrum emocji: zaczynając od radości, entuzjazmu, zadowolenia, jak i złości, kończąc na frustracji czy irytacji. Zaakceptowanie emocji przyniesie dużo lepszy skutek niż zagłuszanie ich. Kolejną istotną kwestią przy temacie emocji jest nasza kontrola nad nimi. To czy w przypływie złości np. nakrzyczymy na ekspedientkę przy kasie zależy od tego, czy na bieżąco dajemy upust kumulującym się w nas emocjom.
6. Dbanie o zdrowie
Zdecydowanie lepiej zapobiegać niż leczyć. Temat zdrowia godny jest tego, by się nad nim pochylić. Warto holistycznie zadbać o swoje zdrowie. Zarówno racjonalna, zbilansowana dieta, aktywność fizyczna, regularne badania, jak i nasze relacje społeczne wpływają na to, jak się czujemy i w jakiej kondycji jest zarówno nasze ciało i umysł. Perspektywa naszego zdrowia przedstawiana jest na czterech płaszczyznach – fizycznej, psychicznej, społecznej i duchowej, a holizm przejawia się przez równowagę. Stan umysłu, ducha i ciała wzajemnie wpływają na siebie. Balans pomiędzy nimi może zapewnić zdrowie. Postrzeganie tych trzech aspektów jako odrębnych jednostek może być zgubne.
Może już najwyższa pora, by odrzucić wymówi i zadać sobie pytanie, co mogę zrobić dla swojego zdrowia tu i teraz? Na początek mogą to być małe rzeczy: szklanka wody z cytryną zaraz po przebudzeniu, krótki trening czy spacer z przyjacielem. Co będzie najlepsze dla Ciebie? Na to pytanie powinnaś poszukać odpowiedzi sama.
7. Docenianie siebie
Ten punkt, choć zapisany na samym końcu, jest niezwykle ważny w kontekście znalezienia równowagi życiowej. Dziękowanie innym za to, co dla nas zrobili, z reguły przychodzi naturalnie. Gdy mamy jednak wyrazić wdzięczność dla samej siebie okazuje się, że nic takiego nie zostało zrobione. Niejednokrotnie mamy tendencję do umniejszania swoich dokonań. Przyznaj szczerze, kiedy ostatnio podziękowałaś sama sobie? Kiedy świętowałaś jakieś swoje osiągnięcie? Może to być zarówno realizacja dużego projektu, zapanowanie nad domowymi obowiązkami, czy zorganizowanie imprezy urodzinowej dla męża. Docenianie i wdzięczność generują większą łagodność w stosunku do siebie.
Wsłuchaj się w swój wewnętrzny głos. Jak Ci we własnym towarzystwie? Czy potrafisz i lubisz spędzać czas sama ze sobą? Nigdy nie wiemy, co jest dla nas dobre, a co złe. Sytuacje na pozór szczęśliwie potrafią kończyć się fatalnie, a te na pierwszy rzut oka beznadziejne – niejednokrotnie stają się motorem do zmian.
Przedstawiam Ci moje złote zasady z nadzieją, że będą dla Ciebie inspiracją i posłużą jako motywacja do działania. Na zmiany nigdy nie jest za późno. Zwłaszcza na te, które mają bezpośrednie przełożenie na komfort naszego życia. To, to przedstawiłam powyżej, dotyczy bezpośrednio mnie, dlatego u Ciebie wdrożenie tych zasad będzie w praktyce wyglądało inaczej i to też jest w porządku. Ważne, abyś podjęła decyzję o wyruszeniu w cudowną drogę, drogę do życia w zgodzie z samą sobą.
[1] Andreas Pflüger, pisarz, autor słuchowisk radiowych i sztuk teatralnych oraz jeden z najbardziej znanych niemieckich scenarzystów telewizyjnych i filmowych.
Dążysz do skutecznej komunikacji z Twoim dzieckiem?
Chcesz wiedzieć, co kryje się za zachowaniem Twojej pociechy?
Zastanawiasz się, jak budować autorytet nie używając systemu kar i nagród?
ZAPRASZAM CIĘ NA WARSZTATY Z POZYTYWNEJ DYSCYPLINY ON LINE
6tygodni, 6 dwugodzinnych spotkań na zoom